Żurawinowe oczyszczenie i naturalne odżywienie.

wpis w: Sklep, Warte uwagi | 0

Od dawna myślałam o jakiejś notatce na tego bloga. Doba jest dla mnie za krótka, jak dla każdego, ale poza czasem to kreatywność też ma swoje ograniczenia. Pomyślałam zatem, że nie będę nic na siłę wymyślać, tylko napiszę o czymś prostym i związanym z moimi kosmetykami. A więc dziś notatka o moim zachwycie. O ile jest sporo kosmetyków, o których można powiedzieć, ze są dobre, O.K., w porządku, o tyle czasami trafiamy na takie, które są nieporównywalne do wszystkich innych (których do tej pory używałyśmy/liśmy). Dotyczy to szczególnie produktów do pielęgnacji i oczyszczania twarzy. Niektóre kobiety (ja również) przekraczając 30-stkę zaczynają trochę panikować. Zmarszczki, które były prawie od zawsze, z dnia na dzień zaczynamy jakby widzieć trochę bardziej. Nasza twarz zmienia się szybciej; to tu coś na czole, to jakiś rowek koło ust, zaczynają opadać lekko powieki. (Nie chodzi o przesadę, to jest całkowicie normalne i nadal jesteśmy piękne!, piszę raczej o tym, że wiele kobiet koło 30-stki doświadcza jakiegoś przebudzenia jeśli chodzi o systematyczną pielęgnację i używanie bardziej wyszukanych kosmetyków, które pomogłyby utrzymać dobry wygląd skóry.) Stąd właśnie mój zachwyt. Chętnie podzielę się opinią o dwóch kosmetykach firmy GO CRANBERRY.

Na początek ustalmy fakty:

  • • kosmetyki te używam od miesiąca;
  • • mam cerę mieszaną – tłustą z tendencją do zaskurniaków, niedoskonałości, podrażnień, zaczerwienień i  gdzieniegdzie pękniętych naczynek. Paradoksalnie im bardziej odżywcze i łagodne produkty używam, tym więcej pryszczy mi wychodzi. Niestety nie działa to w drugą stronę, bo chamskie, mocne produkty do skóry z niedoskonałościami często też mi ją podrażniają.
  • • produkty do których się odnoszę bo używałam ich od kilku miesięcy wcześniej- Himalaya, peeling Neem, oczyszczający do skóry normalnej i tłustej, Zielone Laboratorium maseczka głęboko oczyszczająca z białą glinką;
  • • nie jestem kosmetolożką staram się unikać szkodliwych substancji, ale mam dużą tolerancję na konserwanty i ślizgacze w kosmetykach. W tej kwestii ufam mojej wybrednej skórze.

Nie wiem,czy też tak macie, że poznajecie, próbujecie coś tak super, że po zachwycie gdzieś tam z tyłu pojawia się obawa, co będzie jak przestaną to produkować (?!?). Ja mam tak czasami z wypasionymi, wegańskimi słodyczami, a nawet z książkami. Na przykład, ostatnio po pierwszych stronach książki, która bardzo mi się spodobała, zaczęłam się martwić, co będzie jak pisarka umrze i nie będę mogła czytać jej nowych książek. Po użyciu aktywnego peelingu miałam poczucie tak idealnie oczyszczonej i gładkiej skóry, że (no może troszkę lżejszy, ale jednak) podobny lęk się pojawił.

Wracając do tego co lekkie i przyjemne, peeling do twarzy od GO CRANBERRY jest bardzo drobniutki, łagodny, ale świetnie czyści. Używanie go jest bardzo przyjemnie, ma delikatną konsystencję i ładnie pachnie, trochę jakby gumą owocową, ale nie jakoś sztucznie słodko. Po zmyciu go nie pozostawia tłustego filmu (co mój poprzedni peeling od Himalaya robił, więc i tak musiałam jeszcze zmywać buzię pianką) mamy poczucie bardzo dobrze oczyszczonej i wygładzonej skóry, ale bez podrażnień. Cera tłusta szczególnie się łuszczy i zatyka mixem naskórka z sebum, dlatego uczucie dobrze oczyszczonej i niepodrażnionej skóry jest dla mnie na wagę złota. Ten peeling zostanie już ze mną na bardzo długo.

Próbując konsekwentnie nowych produktów dobrałam sobie do peelingu maseczkę „Naturalne odżywienie” od GO CRANBERRY. Trudno mi ją jednoznacznie porównać do maski głęboko oczyszczającej od Zielonego Laboratorium dlatego, że to są zupełnie różne produkty. Na początku napiszę, że maska od ZL dobrze się u mnie spisywała. Oparta jest na białej glince z dodatkami, ma konsystencję lekko błotnistą (jak to z glinkami), pachnie ziołowo, zmywa się ją itd. Maska GO CRANBERRY ma konsystencję ciężkiego, gęstego kremu w opakowaniu z pompką airless. Ładnie pachnie, a zmywać jej nie trzeba. Wyciera się wacikiem po 15/20 min tylko to, co się nie wchłonie. Obecnie, zwłaszcza podczas bardzo zimnych dni maska pełni u mnie funkcję odżywczego serum (ostatnie olejowe serum tak mnie zapchało, że ponad miesiąc dochodziłam do siebie). Używam jej 2 razy w tygodniu. Cera dzięki niej jest ładnie odżywiona, elastyczna i ma żywy kolor (nie jest ziemista).

Mam nadzieję, że niektórym ta recenzja pomoże zdecydować, czy opisane produkty będą dla nich dobre, a może ktoś poszukuje efektów, właśnie tych, o których piszę.

Aktywnie oczyszczający peeling do twarzy

Naturalne Odżywienie – Maseczka do Twarzy

Pozdrawiam serdecznie, pytania i opinie śmiało można słać na kontakt@zielonaszminka.pl

Ania S.